niedziela, 27 kwietnia 2014

Leniwa niedziela

Ciche skrzypienie kuchennych szafek zbudziło mnie ze snu. To Mąż w kuchni przygotowywał dla mnie śniadanie. Tak, dzisiaj był mój dzień. Były życzenia, tort, cudowne chwile z najbliższymi upływające w przeświadczeniu, że dzisiaj nic nie musimy.
Wsłuchując się w szmer potoku, z filiżanką gorącej herbaty w dłoni obserwowałam falujące na wietrze kwiaty. To już wiosna! W dodatku koniec kwietnia! Gdzie zgubiłam ostatni miesiąc? W natłoku pracy i świątecznych przygotowań zatraciłam poczucie czasu. Jak dobrze jest czasem uchwycić chwilę i trzymać się jej kurczowo, tak mocno i nie wypuszczać.







To był cudowny dzień...