sobota, 31 stycznia 2015

Zimowy poranek i dyniowe rogaliki


Świat od rana wygląda niczym z baśni o królowej śniegu. Przez warstwę śniegowych chmur co jakiś czas nieśmiało przebijają się promienie słońca, a gładka tafla śniegu skrzy się feerią barw niczym oprószona brokatem. Wielkie czapy śniegu pokryły gałęzie sosen. Drzewa, jakby zmęczone, bezwładnie opuszczają ku ziemi ramiona. Nawet cyprysik kolumnowy sprzed kuchennego okna wygląda jakoś niemrawo, czy trzeba mu pomóc? Nie, chyba nie, wygląda zbyt pięknie.
Karawany sikorek i gołębi przedzierają się przez tańczące w powietrzu płatki śniegu w poszukiwaniu jedzenia. U nas nie będą głodne, karmnik pełen ziaren słonecznika i płaty słoniny rozwieszone na drzewach czekają. 
Obserwuję tą bajkową scenerię siedząc w ciepłym salonie. Jest weekend, a ja nareszcie nie muszę jechać na uczelnie. Przede mną dwa cudowne, śnieżne dni błogiego odpoczynku i zachwytu nad zimowym pięknem. Wieczorem upiekę ciasto, a tymczasem zjem rogalik i może wybiorę się na spacer...

Dyniowe rogaliki

20dag drożdży
2 jaja
3 łyżki cukru
1 szklanka mleka
60dag mąki
200g puree z dyni (np. z tego przepisu)
70g topionego masła
łyżeczka soli
mak lub sezam do posypania


Drożdże, łyżkę cukru i mąki zalałam letnim mlekiem, wymieszałam i odstawiłam do wyrośnięcia na 20 minut. Następnie dodałam jaja ubite z topionym masłem i resztą cukru. Całość wymieszałam z drożdżami, dodałam sól, mąkę i dyniowe puree. Wyrobiłam gładkie, lśniące ciasto. Odstawiłam na godzinę do wyrośnięcia, podzieliłam na 2 części, z każdej uformowałam kulę którą rozwałkowałam  i pokroiłam na 6 trójkątów. Z każdego zwinęłam rogaliki, ponownie przykryłam ściereczką i pozostawiłam na pół godziny. Następnie posmarowałam mlekiem, obsypałam ziarnami i wstawiłam na 10 minut do piekarnika nagrzanego do 200 stopni.