niedziela, 8 czerwca 2014

Sernik idealny poszukiwany...

Mam ochotę na sernik, ciężki, zbity, kwaskowaty, na grubym kruchym spodzie, jednym słowem taki, jakie piekło się dawniej z prawdziwego wiejskiego sera. Ostatnio jadłam taki aż dwa lata temu, w małej knajpce w Suczawie. Serwowany jako New York cheesecake skradł moje serce na zawsze. Niestety pomimo usilnych starań nigdy nie udało mi się popełnić choćby podobnego. Od czego to zależy? Od proporcji? Sera? Klimatu miejsca? A może to dlatego, że byłam wtedy taaaka głodna?...

Przedstawiam przepis na sernik, który upiekłam niedawno. Kremowy z kwaskowatym musem malinowym. Pyszny! Spróbujecie?


Sernik dyniowy z musem malinowym
Spód:
300g herbatników
180g masła

Masa serowa:
1kg sera
6 jaj
2 łyżki mąki ziemniaczanej
szklanka dyniowego puree
szklanka cukru
Mus malinowy:
200g malin
+opcjonalnie cukier do smaku



Masło roztopić. Herbatniki zmielić na piasek i wymieszać dokładnie z płynnym masłem. Tortownicę o średnicy 25 cm wyłożyć papierem do pieczenia i wyłożyć ją masą z herbatników mocną ją ugniatając. Następnie schłodzić w lodówce.
Ser zmielić trzykrotnie w maszynce, dodać puree z dyni, cukier i ucierać. Kiedy masa będzie miała jednolitą konsystencję dodawać po jednym jajku za każdym razem dokładnie mieszając. Na koniec masę wymieszać z mąką ziemniaczaną. Wylać na herbatnikowy spód.
Maliny zasmażyć na patelni, powstały sos można przetrzeć przez sito w celu pozbycia się pestek, jednak ja pestki lubię;).
Piekarnik nagrzać do 180 stopni, na dół wstawić brytfannę z gorącą wodą. Sernik piec 30 minut (użyłam programu bez termoobiegu), po czym zmniejszyć temperaturę do 120 stopni i piec kolejne 50 minut. Na wierzchu ciasta rozsmarować malinowy sos i zapiekać jeszcze przez 10 minut w 180 stopniach. Powoli studzić nie wyjmując z piekarnika, następnie włożyć na noc do lodówki i podawać następnego dnia.



Smacznego!